Reżyser D4 Zaven Haroutunian wziął udział w pogawędce na kanale youtubera Rhykkera, by omówić to, jak deweloperzy ze studia Blizzard planują „naprawić endgame”. Aktywności dla najbardziej hardkorowych graczy faktycznie były jednym z najczęściej krytykowanych elementów Diablo 4 i nawet w tym roku zdarzało się, że gracze uważają obecny „endgame” za niewystarczający (Lord of Hatred na razie trudno oceniać pod tym względem zaledwie dzień po premierze).
Haroutunian zgodził się z Rhykkerem, że
Diablo IV potrzebuje
„ambitnej zawartości” (w oryg.
„aspirational content"), ale podkreślił, że nie powinna ona być
„jedynym, czy nawet prawdziwym, punktem ukończenia” przygody z
Diablo 4. Reżyser odniósł się tak do obaw youtubera, jakoby obecna „końcowa” zawartość w „czwórce” w ostatnich sezonach stała się dostępna dla każdego, przez co przestała być tak warta
„aspiracji” (w nawiązaniu do, na przykład, mitycznych artefaktów dostępnych tylko dla nielicznych graczy).
Nie sądzę, żeby takie [„ambitne” – przyp. red.] treści – niezależnie od tego, czym są – miały być traktowane jako jedyny lub prawdziwy punkt końcowy.
Jeśli przedstawisz całą grę w ten sposób, mówiąc do wszystkich: „A oto największe wyzwanie”, to słusznie wszyscy oczekują, że będą w stanie do niego dotrzeć, prawda? Na przykład, jeśli przedstawisz całą grę jako idealnie liniową, prostą ścieżkę, to jako gracz będę oczekiwał, że to, co robię na drodze od miejsca, w którym jestem, do miejsca, do którego zmierzam, przygotuje mnie do czegoś, co będę musiał tam zrobić, prawda? Podstawy gier wideo. To po prostu tak działa.
Oczywiście taka teoria to jedno, a faktyczne oczekiwania graczy to drugie, nie mówiąc o tym, że czasem pewne wyzwania odstają poziomem trudności w jedną i drugą stronę. Reżyser zdaje sobie z tego sprawę, ale przy okazji
Lord of Hatred postawił na nieco inne podejście. Twórcy chcieli, by w nowym dodatku gracze mogli wyznaczać własne
„ambitne” cele, niekoniecznie związane z główną pętlą rozgrywki.
W Lord of Hatred staraliśmy się przede wszystkim stworzyć graczom jak najwięcej okazji do wyznaczania sobie własnych ambitnych celów, rzecz jasna takich jak plany wojenne oraz Rozbrzmiewająca Nienawiść. Ale próbowaliśmy też spojrzeć na to w jak najszerszym zakresie. Wiem, że to trochę dziwne o tym wspominać, ale zapewniam Cię, iż gdzieś tam jest grupa osób motywowana chęcią złowienia każdej ryby [w nowej minigrze – przyp. red.].
Najwyraźniej ma rację, bo choć jeszcze przed premierą rozszerzenia część graczy faktycznie nieco zdziwił rybi dodatek, inni fani podkreślili, że nie cała zawartość jest dla każdego. Najważniejsze, jak podkreślił Haroutunian, by gracze mogli robić to, co lubią w
Diablo 4.
Z innych ciekawostek: fanów
Diablo ucieszyło, że deweloperzy otwarcie mówią o inspirowaniu się konkurencją (rzecz jasna, w oparciu o uwagi graczy) oraz chęci sprawienia, by „czwórka” była własną grą. Tak, z DNA
Diablo i z możliwym wykorzystaniem rozwiązań poprzedników (i konkurencyjnych tytułów), ale z własną tożsamością i bez próby na siłę upodobnienia się do innych hack’n’slashy.
Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2026-04-29 14:02:38
|
|
|